NaStyku.pl

Polka gorszego sortu - list od Czytelniczki

W marcu 2016 r. byłam na spotkaniu autorskim Michała Rusinka i kupując książkę „Nic nadzwyczajnego” (przewrotny tytuł, książka nadzwyczajna) dostałam dedykację „Polce gorszego sortu”. Minęły 3 lata i wiem, jakie są konsekwencje bycia „Polką gorszego sortu"
Młodzi, silni i bez zrozumienia zawzięci
Młodzi, silni i bez zrozumienia zawzięci

W piątek, 26 lipca 2019 roku (długo będę pamiętała ta datę), uczestniczyłam w pokojowej manifestacji zorganizowanej w Zgorzelcu, której uczestnicy chcieli zaprotestować przeciwko przemocy, dyskryminacji i homofobicznym zachowaniom. Miejsce spotkania otoczone kordonem policji już wskazywało, że jest to demonstracja podwyższonego ryzyka. I nie mówię o zagrożeniu ze strony ławeczki: 4 osoby w wieku 50+ z napisem definiującym rodzinę, pani w koszulce z nienarodzonym dzieckiem i panowie z hasłami ...cała Polska z Was się śmieje. Tak więc cały przekrój poglądów, ale okazało się, że to nie cały repertuar ławeczki. Wyzwiska i epitety jakie zostały skierowane w stronę koleżanki i moją świadczyły, że na pewno jesteśmy ten gorszy sort. Zostałyśmy, jak i reszta uczestników, zwymyślane i upokorzone bez najmniejszej obrony „stróżów prawa”

Mieli zdecydowanie ważniejsze zadanie, niż reakcja na bądź co bądź codzienne słownictwo „prawdziwych Polaków-patriotów”. Po drugiej stronie ulicy była dobrze zorganizowana grupa młodych ludzi, którzy osłonięci transparentami (ale bez noży i pałek jak zastrzegali na Facebooku) budziła strach i obawę, czy sytuacja nie wymknie się spod kontroli. I to już nie był przekaz gdzieś z Polski! Ta agresja, demonstrowanie siły, zastraszanie, wulgaryzmy i słowne poniżanie mieliśmy w piątek, 26 lipca, w Zgorzelcu.

Czy mamy się teraz bać, że ktoś nas „ukarze” jak w przypadku pobitego dziennikarza z Wrocławia? Z jednej strony młodzi ludzie, którzy z racji swoich poglądów szybko znajdują poparcie i często stają ponad prawem, z drugiej „grupa religijna”, która dla własnych korzyści interpretuje wartości chrześcijańskie.

Zaczęłam od spotkania z autorem książki o Wisławie Szymborskiej i zakończę słowami samej Szymborskiej: „Wydaje mi się, że w jakichś kiedyś zamierzchłych czasach nienawiść była może i potrzebna, genetycznie uwarunkowana. Może pomagała wtedy w walce o elementarne przetrwanie ludzkości, której nawet ludzkością nie można było jeszcze nazwać. Niestety ten gen nienawiści -przepraszam, że się tak nie naukowo wyrażam - ten gen nienawiści w jakiś sposób przetrwał. Sprawia on, że do dzisiaj na każdą inność reagujemy w pierwszym momencie źle, w pierwszym momencie podejrzliwie i wrogo, nie staramy się wniknąć w rację tego drugiego, innego.

Myślę, że trzeba traktować nienawiść jako uczucie archaiczne, już anachroniczne. Rozumiem, że czasem można i należy wpadać w gniew, bo pozwala walczyć o coś. Ale nienawiść to co innego, niż gniew. I myślę, że jest to uczucie, które nas ciągnie do tyłu, nigdy do przodu.”

 

 

Aktualna ocena: 2,5/5
Oceń zdjęcie:
Byłeś świadkiem jakiegoś wypadku lub innego zdarzenia? Wiesz coś, o czym jeszcze nie napisaliśmy? Pisz na adres e-mail: lub daj znać nam na Facebooku.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zobacz również